Formularz logowania

Newsletter

Gościmy

Odwiedza nas 17 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Dzisiaj29
Wczoraj67
W tygodniu228
W miesiącu1471
Ogółem234200

Formularz kontaktowy

Piotr Duda: "Przez ostatnie lata pracownik był traktowany jak przedmiot. Faktycznie był traktowany jak rzecz. Dzisiaj to się zmienia"

fot. wPolityce.plfot. wPolityce.pl

 

Będziemy wspierać prospołeczne rozwiązania proponowane przez rząd. Jeżeli jednak sytuacja będzie taka, że rząd będzie realizował antyspołeczne rozwiązania, to wyjdziemy na ulicę

 

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

wPolityce.pl: Kilka tygodniu temu, w czasie protestów KOD i całej opozycji, zapowiadał Pan, że „Solidarność” nakryje te manifestacje czapką. Rozumiem, że nie było jednak takiej potrzeby?

Piotr Duda: Dokładnie, potrzeby nie było. Nie chcieliśmy podgrzewać atmosfery, skoro widzieliśmy, że jest szansa, by nastąpiło otrzeźwienie z drugiej strony i dojdzie do porozumienia. Dlatego niepotrzebne było dawanie im pretekstu. Pamiętajmy jednak, że sytuacja była wtedy bardzo trudna. Nie podobał mi się rząd Platformy i PSL, musiałem ich znosić osiem lat, ale na ulice wychodziliśmy w konkretnych sprawach. Sejm blokowaliśmy nie dlatego, że nie podobał nam się rząd, protestowaliśmy przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego. Zawsze mieliśmy konkretne postulaty. Jeżeli komuś dziś po prostu nie podoba się rząd, to za trzy lata będą wybory i będą mogli głosować za swoimi partiami. W Polsce jest dziś demokracja i jest dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych i ci, którzy protestują muszą to zrozumieć. To jest kuriozum, że ktoś dziś mówi, że są łamane prawa pracowników. Przez ostatnie lata pracownik był traktowany jak przedmiot. Faktycznie był traktowany jak rzecz. Dzisiaj to się zmienia.

Nie brakuje jednak grup społecznych, które zgłaszają konkretne postulaty. Mówię chociażby o nauczycielach, którzy szeroko buntują się przeciwko reformie edukacji. Jakie stanowisko w tej sprawie ma „Solidarność”?

Nie protestowaliśmy. Przyjmujemy, że trzeba rozmawiać. Osobiście uważam, że reforma podstawówek i gimnazjów jest potrzebna. Mój syn kończył podstawówkę i technikum i lepiej na tym wyszedł niż córka, która kończyła podstawówkę, gimnazjum i liceum. I mówię to jako obywatel. Jeśli chodzi o ewentualne zwolnienia nauczycieli, to zrobimy wszystko, by nie stracili pracy członkowie „Solidarności”, bo musimy dbać o ich interes. Są punkty zapalne w sprawie służby zdrowia. Są zapóźnienia i to duże. Pan minister ma do zrobienia jedną z najprostszych rzeczy, czyli ustawę o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Chodzi o umowy dla ratowników, a nie kontrakty. Zastanawiającym jest to, że w tym czasie pan minister stworzył ustawę o POZ, z której sam się wywodzi.

Duże emocje budzi też kwestia sieci szpitali. Jak się Pan na to zapatruje? Boi się Pan likwidacji niektórych szpitali?

Jest to eksperymentowanie na żywym organizmie. Uważam, że powinno być to wstrzymane. Mam nadzieję, że rząd i pani premier dojdą do samych wniosków. Kolejnym punktem zapalnym jest górnictwo. Dwaj panowie T., czyli Tobiszowski i Tchórzewski realizują coś zupełnie innego niż mówili przed wyborami politycy PiS. Zapowiadano, że żadna kopalnia nie zostanie zamknięta aż do wyczerpania złóż. Będziemy wspierać prospołeczne rozwiązania proponowane przez rząd. Jeżeli jednak sytuacja będzie taka, że rząd będzie realizował antyspołeczne rozwiązania, to wyjdziemy na ulice. I ci, którzy mnie znają, wiedzą, że tak będzie. W sprawach systemowych posuwamy się jednak do przodu. Chodzi o płacę minimalną, prawo zamówień publicznych, klauzulę społeczną, wiek emerytalny, agencje pracy tymczasowej. Idzie to w dobrym kierunku, ale są obszary, w których iskrzy. Potrzebny jest dialog, bo kiedy wyjdziemy na ulice, to będzie za późno. A uważam, że PiS nie powinno szukać sobie wroga w „Solidarności”. Chcemy być dla nich partnerami i oczekujemy tego partnerstwa z drugiej strony. Dla Tuska byliśmy pętakami, dlatego chcemy dobrej zmiany w dialogu społecznym. Ale niektórzy ministrowie, tak jak za Platformy, stają się aroganccy. Musimy rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać.

Rozmawiała Anna Sarzyńska.

Zdjęcie Zespół wPolityce.pl

autor: Zespół wPolityce.pl

samozaoranie Schetyny od 2.10 min